Dzisiejszy dzień był w sumie jak każdy inny. Tylko, że rano to było jakoś dziwnie miałam ochotę iść do szkoły. Poszłam i w szkole był dzień jak co dzień. Wszystko w porządku. Dzisiaj pisaliśmy sprawdzian z języka polskiego. Omawialiśmy lekturę. Jak pani czytała pod koniec lekcji pytania i odpowiedzi to okazało się, że miałam siedem błędnych. Nie, nie to wcale nie jest źle. To było siedem na trzydzieści-parę. Może cztery z plusem |
poniedziałek, 22 lutego 2010
002. Second -,-
.
za to dostanę. Sądzę, że dostanę. Oceny z dyktanda poznam jutro, czyli na następnym polskim. Chyba wypadło mi nieźle. Podobno były dwie piątki i czwórka (reszta oczywiście gorsze oceny) Czyli klasie poszło raczej kiepskawo. Ja powiem, że nie sądzę, żebym dostała z tego gorszą ocenę jak czwórkę. Wcale się nie przechwalam. Haha! No serio :D. Poza tym to rano jakoś nie mogłam wygrzebać się z łóżka. Spóźniłam się na matematykę (to moje pierwsze spóźnienie w ciągu tego roku szkolnego, więc chyba nie jest aż tak źle. Na WFie trochę gadałam z Alą (koleżanka z klasy). Jakoś mi nawet szybko te sześć godzin zleciało. Możliwe, że jutro zostanę w domu. Mam temperaturę trzydzieści siedem i trzy i trochę kiepsko się czuję, więc nie wiem jak to będzie jutro ze szkołą. Ja ciągle choruję... W następny piątek o tej porze będę siedziała w gabinecie dentystycznym. Planów na wieczór nie mam (no poza odrabianiem lekcji). Kończę już malutkimi kroczkami. Do napisania! Pa! ;*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz